Wyprawa samochodem przez prawie całą Portugalię

   Urlop skończył się niecały tydzień temu, a powrót do rzeczywistości był trudny, bo jak zawsze jest dużo do zrobienia. Sobotnie popołudnie to jednak dobry czas, żeby coś napisać. Opowiem Wam trochę o naszej wycieczce, właściwie to wyprawie, którą zorganizowaliśmy sobie z mężem i mimo wszystkich trudności na etapie planowania, jak i realizacji, przeżyliśmy wspaniałą przygodę.

Transport

Planowanie zaczęliśmy kilka miesięcy wcześniej i oprócz pytania: „kiedy?”, jednym z głównych pytań było „jak się będziemy poruszać?”. Z różnych możliwości (pociągi, samoloty, autobusy, autostop) wybraliśmy samochód. Właściwie był to pomysł mojego męża. Na początku myślałam, że on tak dla żartu mówi o samochodzie (w końcu jak aż do Portugalii dojechać samochodem z Polski?). Ostatecznie zdeterminowanie mojego męża pomogło nam się zdecydować. Oto argumenty, które wygrały: możliwość zobaczenia większej ilości miejsc, dojechania tam, gdzie autobus nie dojeżdża, nie trzeba czekać, być zależnym i ciągle sprawdzać rozkłady jazdy. I wygoda. Samochodem to jednak można zatrzymać się wszędzie i wziąć ze sobą dużo rzeczy. Oczywiście z samochodem wiązały się różne obawy takie, jak: kradzież, wypadki, problem z parkingiem. Teraz mogę powiedzieć, że nie mieliśmy żadnych takich problemów. No może oprócz jednego: raz dostaliśmy niesłuszny mandat za niezapłacenie za parking miejski. Udało się go później anulować. Same parkingi (oprócz tego na lotnisku) były całkiem tanie, a w wielu miastach były także darmowe parkingi i to bardzo dobrze oznaczone. Podczas jazdy największym problemem była temperatura: na zewnątrz było przeważnie 36 stopni C, a w środku chyba ze 100. Poza tym dużo emocji sprawiał przejazd wąskimi uliczkami średniowiecznych miast, które, mimo że były dwukierunkowe, dały rady pomieścić tylko jeden samochód. Poza tym kilka razy jechaliśmy autostradami. Niektóre fragmenty były darmowe, za inne trzeba były trochę (ale nie za dużo) zapłacić. W Portugalii są dwie formy płacenia za przejazd autostradą: 1 – normalnie przy bramkach, a 2 – po zarejestrowaniu się jako kierowca opłata była pobierana automatycznie z konta za każdym razem, gdy przejeżdżało się punkty kontrolne na specjalnych autostradach. To drugie było bardziej skomplikowane, dlatego też woleliśmy autostrady z bramkami. I tak użyliśmy ich tylko dwa razy, gdy nam się bardzo śpieszyło, gdyż ogólnie ciekawiej było jeździć przez wioski i mało turystyczne miejsca.

Noclegi

Z zamiłowania do kempingowania wybraliśmy oczywiście noclegi w namiocie na kempingach. Trzy razy skorzystaliśmy też z noclegów u znajomych w Portugalii (za co serdecznie dziękujemy!). Ceny w kempingach były średnie: raz płaciliśmy 8 euro, kilka razy 13 euro, czasem około 20 euro. Najdrożej było w Lizbonie – 27 euro. Mimo wszystko uznaliśmy, że lepiej jest zostawić samochód na kempingu na obrzeżach miasta niż wjeżdżać nim do centrum – oczywiście to była dobra decyzja! Przeważnie mieliśmy ciepłą wodę, przy czym:  raz w prysznicu nie dało się regulować wody i leciała tylko letnia, a raz musieliśmy dopłacać za ciepły prysznic 75 centów. Zdarzyło nam się nocować na kempingu, gdzie byliśmy sami (i dostaliśmy klucze do bramy, gdy recepcjonista szedł do domu), a także na takim, który był pełny ludzi (bo akurat był zjazd fanów z okazji rocznicy założenia kempingu).

Dojazd

Był bardzo trudny do zaplanowania. Ja miałam łatwiej – samolot z Madery do Porto, a powrotem z Porto na Maderę. O 8.00 wyszłam z pokoju, a przed 13.00 byłam już na lotnisku w Porto. Paweł miał trochę trudniej. Samochodem z Polski przejechał 3600 kilometrów. Najpierw z Białegostoku przejechał na południe Polski, gdzie przenocował, a w niedzielę popołudniu ruszył do Portugalii. Razem z nim były dwie osoby z portalu ułatwiającego znalezienie współpasażera, co pozwoliło obniżyć znacznie koszty. Podróż trwała do wtorku do godziny 11.00. Jechali bez przerwy, gdyż zamieniali się na miejscu kierowcy. Tak oto o 13.00 na lotnisku w Porto powitał mnie mój mąż ;)

Trasa

Nasze wakacje trwały 13 dni. Przejechaliśmy około 2000 km. Mamy za sobą wiele przygód, historii, poznanych miejsc. Opalaliśmy się na wspaniałych plażach w rejonie Odemira, chodziliśmy po ciekawych ścieżkach przyrodniczych w Parku Naturalnym Alentejo, jaskiniach w Parku Naturalnym w centrum kraju, zwiedzaliśmy niesamowite zabytki – najstarszy uniwersytet Portugalii w Coimbrze, odwiedzaliśmy średniowieczne zamki – siedzibę Templariuszy w Tomar, podziwialiśmy rozlewiska rzeki Formosa, która bardzo przypomina Biebrzę w czasie roztopów, płynęliśmy statkiem w Lizbonie i jedliśmy dziwne potrawy oraz przeżyliśmy niejeden zachód słońca nad oceanem. Odwiedziliśmy Lizbonę, a także malutkie wioski, w których moja znajomość języka portugalskiego bardzo się przydała. Z zielonej północy, po górkach, przez zachodnie klify, betonowe turystyczne Algarve po wyschnięty, pusty wschód, gdzie przez wiele kilometrów nie było żadnej cywilizacji. Zanurzyliśmy się też w historię odkryć geograficznych, co było szczególnie interesujące. I byliśmy na jednym z końców świata!

Poznaliśmy Portugalię i zachwyciliśmy się nią.

DSC_0004 DSC_0033 DSC_0038 DSC_0055 DSC_0122 DSC_0164 DSC_0209 DSC_0270 (2) DSC_0270 DSC_0282 DSC_0293 DSC_0300 DSC_0317 DSC_0409 DSC_0426 DSC_0430 DSC_0504 DSC_0525 DSC_0547 DSC_0553 DSC_0566 DSC_0625 DSC_0678 DSC_0699

Tak wyglądała nasza wycieczka od strony organizacyjnej. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o  Portugalii zapraszam na kolejne wpisy.

Do następnego!

 

Ciekawe miejsca - co warto zobaczyć?,Portugalia,Wskazówki podróżnicze
2 comments on “Wyprawa samochodem przez prawie całą Portugalię

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>