Katalonia – pierwsze wrażenie

 

 

Lotnisko-olbrzym

Przyjazd wydawał się łatwym zadaniem. Miałam tylko wysiąść z samolotu, znaleźć pociąg i prosto pojechać do Girony. Od wylądowania aż godzina do odjazdu, więc dużo czasu – tak myślałam. Jednak po kilku minutach szukania tabliczki z napisem „dworzec kolejowy” zwątpiłam. Zapytałam w informacji. Okazało się, że dworzec jest na lotnisku, ale innym, a właściwie na innym terminalu, do którego trzeba jechać autobusem. Na to nie byłam gotowa. Znalazłam, pojechałam. Na dworcu w okienku próbuję kupić bilet, a pan mi coś tłumaczy. Nic nie zrozumiałam, kupiłam. Stoi pociąg. 8 minut do odjazdu. „Wsiąść czy nie?”. 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1… A! Jednak wsiądę! W końcu napisane na nim jest „wszystkie kierunki”, czyli na pewno jedzie tam, gdzie ja. W pociągu pan gra na saksofonie, nawet ładnie, ale młodzi ludzi e odwracają wzrok z oburzeniem, a starsze panie kołyszą się w rytm muzyki. Muzyka odwraca uwagę od brzydkiej dzielnicy magazynowej, przez którą przejeżdżamy. Przysiadka na dworcu Barcelona-Sants. Dworzec ogromny, podziemny, smród jak w Warszawie na Centralnym przed remontem. Mam godzinę, więc myślę: „wyjdę, odetchnę świeżym powietrzem”. Trzeba przejść przez bramki. Nie wiedziałam, czy jak je przekroczę, to będę mogła wrócić na peron. Zostałam więc wśród tłumu i nieprzyjemnego zapachu. Pociąg go Girony – nowoczesny, ładny i jechał z prędkością 150 km/h.

Jak tu zimno!

Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to pogoda. Naprawdę zimno. W porównaniu z Maderą oczywiście. Przez pierwsze kilka dni cały czas padało. Nawet mimo słońca, nie było zbyt ciepło, bo wiał silny wiatr. Podobno to normalne we wrześniu, chociaż sprawdzając pogodę przed wyjazdem wszędzie były informacje: 30 – 35 stopni i słońce. A na plaży to już wyjątkowo zimno, przy tym wietrze nie da się poleżeć. Ludzie się starają. W końcu mają wakacje. Każdy chcę się poopalać na Costa Brava.

Nie-zagubieni turyści

Podróżujemy samochodem i pierwszy raz nie mamy problemów z poruszaniem się po miastach. A to dzięki temu, że przed wjazdem do miast znajdują się informacje turystyczne. Co za mądry pomysł! Można wziąć mapę miasta, zdobyć przydatne informacje i od razu jechać na parking, a nie krążyć po nieznanym mieście. Innym sprytnym rozwiązaniem jest duży parking przy wjeździe do miasta z napisem „obowiązkowy”. Wszyscy muszą zostawić swoje auto i dzięki temu można cieszyć się spacerem uliczkami wolnymi od samochodów.

Costa Brava

Przed przyjazdem tutaj znajomi opowiadali mi, że Costa Brava to niezbyt przyjemne miejsce. Dużo turystów, wszędzie tłumy, nie ma zbyt wielu ciekawych zabytków, czy też miejsc wartych odwiedzenia. Jak to wygląda? Costa Brava to bardzo turystyczny region. Ceny są tu bardzo wysokie, szczególnie za noclegi i jedzenie. Z drugiej strony, jest tu pięknie. Krajobrazy Katalonii warte są uwagi. Jest co podziwiać. Niziny, gdzieniegdzie górki i wysokie Pireneje na horyzoncie. Rozsiane małe średniowieczne miasteczka, pełne wąskich uliczek i pięknych budynków z kamienia. Codziennie targ objazdowy w innej miejscowości. Wszędzie powiewa katalońska flaga, a w sklepie też łatwiej znaleźć napisy po katalońsku niż hiszpańsku. W sumie dla nas to bez różnicy, bo żadnego z tych języków nie umiemy.

DSC_0112DSC_0350DSC_0110

Ciekawe miejsca - co warto zobaczyć?,Hiszpania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>