Funchal – miejsca z jedzeniem, za którymi tęsknię

Aż ciężko mi uwierzyć, że dwa lata temu jeszcze nic nie wiedziałam o Maderze, a dziś jest ona w moim sercu cały czas. Prawie każdego dnia przypomina o sobie na różne sposoby i choć chciałam uciec od tych wspomnień dziś sobie myślę, że tęsknię. I dlatego oficjalnie mówię: Madero, jesteś już częścią mojego życia, czy tego chcesz, czy nie.

Co więc innego mi zostało, jak tylko pisać, poznawać i opowiadać. Wiem, że są ludzie, którzy ciągle tu zaglądają i czytają. Potwierdzam więc, że blog powraca do mojego życia, bo ja mam jeszcze dużo do powiedzenia.

A na dziś przygotowałam kilka miejsc w Funchal z kategorii „gdzie coś jeść/pić”, które warto odwiedzić. Miejsca, które znajdują się poza Zoną Velhą, czyli starym miastem, bo na te to trzeba oddzielny wpis.

1. Well.com bar (Rua Dos Murcas 16)

Każdy polski turysta bardzo łatwo tam trafi, bo wystarczy, że przy Katedrze znajdzie pomnik Emperora Piłsudskiego i wejdzie w uliczkę za nim. Znakiem rozpoznawczym są parasolki przed wejściem. Bar prowadzony przez bardzo sympatycznego pana, który szybko rozpoznaje stałych gości, a jego syn robi moim zdaniem najlepszą caipirinhę w mieście. Miejsce urządzone w ciekawy sposób, na ścianach co jakiś czas zmieniają się obrazy lokalnych artystów. Można trafić na koncert lokalnej kapeli. A jak już się wejdzie to w sumie wszystko jest dobre. Nie są to jakieś bardzo lokalne specjały, ale na piwo i frytki zawsze zajść zawsze warto, a hamburgery i tosty też niczego sobie.

DSC_0421

2. Castelo dos Hamburguers Rua Carreira 304

Takie trochę obskurne miejsce i to jeszcze na końcu tak długiej ulicy.  W nagrodę po długiej wędrówce znajdziemy w środku najlepsze (oczywiście moim zdaniem) hamburgery i w dobrej cenie. Wybór jest mały. Trzy rodzaje hamburgerów: normalny, specjalny – normalny z szynką i serem, super – specjalny z jajkiem sadzonym. Do picia: piwo, oranżada lub owocowy koktajl z dużą dawką cukru. Wszystko robione na widoku, panie uwijają się jak mrówki, zgiełk niesamowity, ruch duży, klientów nie brakuje, choć wystrój jest po prostu brzydki. Co ciekawe, lokal polecany przez wielu Maderczyków i na dodatek turyści tam rzadko zaglądają. Nie będę kłamać – ja uwielbiam.

 

DSC_0217

 

3. Restaurante Flor da Praia (51 R. Da Praia)

Mimo nazwy restauracją to raczej nie jest. Znowu kilka takich sobie stolików, bar pełen znudzonych życiem starszych panów. Kolejny raz całą esencją miejsca jest niesamowicie uroczy właściciel – roboczo nazywany Jankiem. Janek nie żałuje jedzenia. Nakłada aż z talerza się wysypuje. Nigdy nie zapomni spytać czy wszystko dobrze, czy smakuje. A odpowiedź na te pytania jest jedna – TAK, NAWET BARDZO. Janka popisowe danie do rybka (espada) + frytki + ryż + sałata z dodatkami. Po cichu można u niego zamówić też ganitę – wino spod lady, robione przez niego i niekoniecznie lubi się tym chwalić. Można je dostać mówiąc: „czy można wino do obiadu? Wiesz, to wino”. I on wie. Z lekkim niepokojem naleje do kubeczka na spróbowanie i powie „lepiej spróbujcie zanim naleje całą szklankę”. A jak spróbujesz i zamówisz więcej to całe towarzystwo z baru przyjdzie popatrzeć jak to możliwe, że turysta, a pije nasze (to) wino i żyje.

DSC_0668

 

4. A Confeitaria (Av. Do Infante 28, R. da Conceição 49)

Pora na deser, a jak deser poza Zoną Velhą to tylko Confeitaria. Jak dobrze, że są aż dwie, bo do którejś zawsze jest blisko. Na początku chodziliśmy tam co tydzień o tej samej porze celebrować życie w raju i nie mogło obyć się bez Pao de Deus (tłum. chleb Boga). Ciastko, które zasługuje na swoją nazwę. Pyszne, słodkie, kokosowe i rozpływa się w ustach. Z czasem okazało się, że w Confeitarii inne rzeczy też zasługują na uwagę i wcale nie są gorsze. Ciastka, ciasteczka, słodkości, kawy, herbaty, kanapki, tosty i inne kawiarniane przysmaki, które od samego patrzenia sprawiają, że chciałoby się zjeść je wszystkie. Dobrze jest tam zaczynać dzień, co też praktykowałam. Najlepiej więc zajść na śniadanie (np. kanapeczka z sokiem) i przedłużyć je o przedpołudniową kawkę z dobrym ciastkiem. Szczególnie siedząc przy stoliku na Praça do Carmo. To jest naprawdę przyjemność.

DSC_0048-tile

IMAG1325

Kulinarnie,Madera,Wskazówki podróżnicze
9 comments on “Funchal – miejsca z jedzeniem, za którymi tęsknię
  1. Byłam tam w zeszłym roku. Potwierdzam jedzenie o wysublimowanym i nietuzinkowym smaku. Zazdroszceę Pani że Pani tam mieszka. Uwielbiam Maderę!!

Odpowiedz na „~ANiaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>