Camino i ja. Wyobrażenia. Wstęp.

Dlaczego się zdecydowałam?

Wędrówka drogą św. Jakuba (tzw. Camino) marzyła mi się od lat. Właściwie od momentu, gdy pierwszy raz o niej usłyszałam. Zwykły dzień. Studia, lektorat z języka niemieckiego. Każdy musiał zrobić jakąś prezentację. Jedna dziewczyna opowiadała jak w wakacje była ze znajomymi na 3-tygodniowej wędrówce wzdłuż wybrzeży Hiszpanii. Mówiła tak przekonująco. Pokazywała piękne zdjęcia oceanu, mijanych miejsc. W mojej głowie od razu pojawiła się myśl: ale to musi być przygoda! Długa droga, wysiłek, poznawanie ludzi z całego świata i spędzanie czasu mijając nowe miejsca. A co najważniejsze według mnie, czas dla siebie, na refleksję, na odkrycie czegoś. Sama nie wiedziałam czego, ale czułam, że bycie pielgrzymem na Camino to coś więcej niż tylko marsz z plecakiem po górach i nizinach. To był dzień, kiedy podjęłam decyzję, że ja też kiedyś pójdę.

DSC_0532

Zaczęłam się przygotowywać. Kupiłam przewodnik, zbierałam informacje. Obejrzałam film, który polecam wszystkim, którzy chcą trochę poczuć klimat Camino „Droga życia” (zwiastun). Ciągle odkładałam marzenia na później. A to nie mam pieniędzy, a to nie mam kondycji. Czas mijał, ja czekałam na odpowiedni moment.

Jakiś czas temu planowałam wakacje z koleżanką, a może Azory, a może Algarve. Aż w końcu wpadłyśmy na pomysł Camino. To nic, że nie mamy czasu (ok. tygodzień), to nic, że nie mamy pieniędzy i nawet to nic, że kwiecień to nie jest dobry moment według wszystkich przewodników, bo ciągle pada. Decyzja podjęta! Idziemy!

Przygotowania

Trasa. Szybko zdecydowałyśmy się, którą drogą pójdziemy – Camino Portugués,  czyli trasę zaczynającą się w Portugalii. Zaplanowałyśmy dojazd do punktu wyjścia i nic więcej. Myślałam sobie: a to tylko kilka dni, ok. 100 km. Co może być trudnego? Niczym nie muszę się martwić. Minął miesiąc. Przyszedł czas pakowania.

Pakowanie. Przeczytałam niejeden artykuł, co należy spakować na Camino, co się przyda,  a czego nie warto brać. A i tak zrobiłam swoje. Jeszcze przed wejściem do samolotu dopakowałam rzeczy, bo uznałam, że plecak 10 kg jest lekki  i mogę sobie pozwolić na pakowanie (jak się potem okazało totalnie bezsensownych) rzeczy.

DSC_0458

Noc przed wyjazdem

Nie mogłam zasnąć. Analizowałam wszystko. Rady ze wszystkich możliwych portali, kilometry, pogodę, swoje możliwości i ten nieszczęsny plecak. Rozpakowywałam i pakowałam go na nowo. Wyjmowałam i dokładałam. Z samego rana było jeszcze gorzej. Zaczęłam wątpić we wszystko. Nawet, czy to w ogóle była dobra decyzja, że tam idę. W tym chaosie myśli zrobiłam coś mądrego – zostawiłam w mieszkaniu koleżanki najcięższe rzeczy – jak się potem z tego cieszyłam!

I wyruszyłyśmy na przygodę, a właściwie na wędrówkę w głąb siebie w otoczeniu galicyjskich krajobrazów.

DSC_0476

W następnych odcinkach znajdziecie: co tak naprawdę warto spakować na Camino, trochę historii całej idei wędrowania do grobu św. Jakuba oraz co się wydarzył na naszym szlaku.

Zajrzyjcie tu jeszcze, zapraszam!

Hiszpania,Przygody & przeżycia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>